Jestem żoną swego męża. Rzecz najważniejsza!

No, ale jego w chuście nie ponoszę…! Mamy za to pięcioro brzdąców (z czego niektóre to już wcale nie brzdące, o zgrozo! ), które wychustowaliśmy po wsze czasy.

Chusta uwolniła moje ręce, a zarazem przywiązała do mnie Skarba, który przecież tak bardzo chciał się tulić…To takie…cudne, że bywały momenty, w których sprzeczaliśmy się z mężem kto tym razem mota!

Doświadczyłam ogromu wspaniałych i niezapomnianych chwil “w zamotaniu”, dlatego promuję to, gdzie się da.

 

Aleksandra Filipiuk
Certyfikowany doradca noszenia w chuście ClauWi®